header images
Elektroniczne Archiwum Zabytków Piśmiennictwa Polskiego
Więcej »
TytułBitwa pod Grunwaldem

Kolekcja „Bitwa pod Grunwaldem” - 15 lipca 1410 r.

dr Marek Janicki


Bitwa pod Grunwaldem (niem. Schlacht bei Tannenberg; lit. Žalgirio mūšis) - jedna z największych bitew średniowiecza, zwycięstwo Władysława Jagiełły króla Polski i najwyższego księcia Litwy oraz Witolda wielkiego księcia Litwy nad Zakonem Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego zwanym potocznie Krzyżackim (łac. Cruciferi), główne wydarzenie tzw. wielkiej wojny z Zakonem (1409-1411).

Zwycięstwo to nie tylko skutecznie nadwyrężyło potęgę Zakonu w Prusach i umocniło pozycję Królestwa Polskiego zwłaszcza w Europie Środkowej. Sława wiktorii grunwaldzkiej stała się jedną z najtrwalszych do dziś podstaw formowania świadomości historycznej i wspólnotowej narodów zamieszkujących terytoria dawnego Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

 

W bitwie stoczonej 15 lipca 1410 r. na terytorium Państwa Zakonnego pomiędzy wsiami Grunwald (właśc. niem. Grünfelde, pol. już w XV w. Zielone Pole), Łodwigowo (niem. Ludwigsdorff) i Stębark (niem. Tannenberg), według szacunków Andrzeja Nadolskiego uczestniczyło po stronie Zakonu ok. 15 tys. jazdy rycerskiej (w tym „goście” Zakonu – rycerze z Zachodu i zaciężni). Po stronie polsko-litewskiej natomiast, z Królestwa Polskiego ok. 20 tys., a z Wielkiego Księstwa Litewskiego ok. 10 tys. konnych wojowników (w tym oddziały tatarskie).

W starciu zwanym współcześnie „wielkim pobiciem” (niem. ein grosser Streit), po stronie Zakonu poległo ok. 8 tys., wśród nich sam wielki mistrz Ulryk von Jungingen i większa część starszyzny zakonnej (wg nekrologu komandorii w Maastricht 203 braci-rycerzy). Straty po stronie polsko-litewskiej były niewielkie wśród znaczniejszego rycerstwa polskiego (źródła mówią o nie więcej niż dwudziestu poległych), zapewne natomiast poważne wśród wojsk litewskich.

Triumf polskiego władcy-neofity nad misyjnym w założeniach Zakonem Najświętszej Marii Panny odbił się w Europie szerokim echem nie tylko zasłużonej sławy, ale również rozgłaszanych przez Zakon oszczerstw, przedstawiających króla Polski jako fałszywego chrześcijanina, który sprzymierzywszy się z co najmniej pół-pogańskimi Litwinami i pogańskimi Tatarami (nazywanymi potocznie Saracenami) targnął się na instytucję uświęconą i otaczaną szacunkiem, choćby z racji protekcji Papiestwa i Cesarstwa.

Sytuacja ta wymagała podjęcia (a w istocie kontynuacji) natychmiast po bitwie szeroko zakrojonej akcji propagandowej przedstawiającej istotne polityczne i historyczne przesłanki krwawego w rezultacie starcia Polski i Litwy z Zakonem. Już w listach królewskich pisanych z pola bitwy i krążących w Europie w kopiach, obok podstawowej faktografii sformułowano pewne zasadnicze elementy ideologii zwycięstwa. W kancelarii królewskiej najprawdopodobniej Zbigniew Oleśnicki (późniejszy biskup krakowski i kardynał) nie bez udziału i kontroli podkanclerzego Mikołaja Trąby opracował pierwszą pełną historiograficzną narrację o bitwie. Ta rzetelna relacja naocznego świadka, nie pozbawiona jednak akcentów ideologicznych, znana jest jako Cronica conflictus (co tłumaczyć należy jako Kronika bitwy, a nie jak się utarło Kronika konfliktu). Zachowała się ona w szesnastowiecznej kopii, która posłużyć miała jako materia historyczna do okolicznościowego kazania na święto Rozesłania Apostołów.

Zasadniczą rolę w przygotowaniu ideologicznego uzasadnienia zarówno podjęcia zbrojnego konfliktu z Zakonem, jak i zwycięstwa nad nim odegrało środowisko Uniwersytetu Krakowskiego, co znalazło wyraz w okolicznościowych mowach, kazaniach i traktatach. Obok mów, takich np. jak Jana z Kluczborka na cześć Władysława Jagiełły, wygłoszonych wkrótce po bitwie w samym Krakowie, do ważniejszych należą wystąpienia Pawła Włodkowica, zwłaszcza zaś jego szeroko kolportowane w 1415 r. pośród uczestników Soboru w Konstancji pismo Opinio Ostiensis, zawierające m.in. zasadniczą faktografię i wykładnię wydarzeń grunwaldzkich. Istotną rolę odegrały również listy kierowane przez polskie duchowieństwo do Stolicy Apostolskiej wkrótce po bitwie, wśród nich list księdza Błażeja Stephani do Teodoryka von Nieheim sekretarza papieża Jana XXIII i zarazem dziejopisa, który w swoim dziele sprawiedliwie ocenił przyczyny i skutki wydarzeń wielkiej wojny z Zakonem.

Jednym z najznakomitszych przejawów polskiej propagandy Grunwaldu jest zachowana w dwóch częściach mowa Andrzeja Łaskarzyca wygłoszona we wrześniu 1411 r. przed papieżem „pizańskim” (antypapieżem) Janem XXIII, w której nie tylko zrelacjonowany został pokrótce przebieg konfliktu i bitwy, lecz przede wszystkim władca polski został przedstawiony jako król, z jednej strony usposobiony pokojowo (rex pacificus), z drugiej zaś jako pogromca wielkiego mistrza na wzór Judy Machabeusza (z ostatniego, XV rozdziału II Księgi Machabejskiej) – zwycięzcy pysznego Nikanora, który pragnął zagłady Izraela. Motyw pokory polskiego władcy, zawierzającego się Bogu i świętym Patronom Królestwa Polskiego, zwłaszcza św. Stanisławowi i św. Wojciechowi, pokory nagrodzonej przez samego Boga zwycięstwem nad przepełnionym pychą wielkim mistrzem, stał się główną osią polskiej ideologii Grunwaldu. Obok orędownictwa św. Stanisława, który miał się ukazać walczącym podczas bitwy i u którego grobu w katedrze krakowskiej na Wawelu zawieszone zostały jako triumfalne wota zdobyte w bitwie chorągwie krzyżackie, za nadprzyrodzony czynnik sukcesu uznawano wstawiennictwo św. Apostołów. Bitwa stoczona bowiem została w dniu święta ich rozesłania. Święto to znane w Polsce od XII w. w ciągu pierwszego dziesięciolecia po bitwie zyskało rangę kościelno-państwowego. Zapewne od roku 1420 obchodzono je obowiązkowo w całej polskiej prowincji kościelnej; w samym stołecznym Krakowie przynajmniej do końca XVII w. Święto to, celebrowane, jak podkreślano nie tyle z powodu triumfu okupionego krwią wielu poległych, ale raczej łaski, jaką Bóg okazał Polakom, zyskało szczególną oprawę liturgiczną i kaznodziejską, a także muzyczną. W podtrzymywaniu pamięci o zwycięstwie i przeświadczenia o wstawiennictwie nie tylko Świętych Patronów Królestwa, Apostołów, ale również Matki Bożej (skądinąd patronki Zakonu), ważną rolę odgrywała także najdawniejsza religijna pieśń polska – Bogurodzica. Według zgodnych świadectw Andrzeja Łaskarzyca, Cronica conflictus, a później Jana Długosza rycerstwo polskie odśpiewało ją na początku bitwy. Była wykonywana również jako „pieśń ojczysta” (carmen patrium) przed innymi starciami, a także np. podczas uroczystości ogłoszenia elekcji syna Władysława Jagiełły na tron węgierski w 1440 r. Przynajmniej od trzeciej ćwierci XV w. Bogurodzica, którą odmawiano również jako modlitwę, a której autorstwo przypisywano w dawnej Polsce św. Wojciechowi, widniała w postaci inskrypcji na dużej tablicy (w XVI w. opatrzonej notacją muzyczną) u grobu św. Stanisława w katedrze krakowskiej, a zarazem nieopodal nagrobka Władysława Jagiełły i trofealnych chorągwi grunwaldzkich. Stanowiła tym samym znaczący akcent ideowo spajający tradycje, z jednej strony sięgające początków chrześcijaństwa i państwowości, z drugiej zaś związane z rolą kultu św. Stanisława jako patrona zjednoczenia i opiekuna Królestwa Polskiego, a także patrona grunwaldzkiej wiktorii.

Osobne miejsce w ramach religijnego wymiaru ideologii grunwaldzkiej zajmują listy Władysława Jagiełły i dokumenty związane z pierwotnym zamiarem fundacji klasztoru św. Zbawiciela reguły św. Brygidy na polu bitwy ostatecznie zrealizowanego w Lublinie oraz zapis w Liber beneficiorum Jana Długosza utrwalający tradycję związaną z objawieniami (Revelationes) św. Brygidy i jej przepowiednią klęski Zakonu, która dokonać się miała za sprawą władcy o imieniu Johel, co kojarzono z formą pogańskiego imienia króla Polski, a co jest propagandową mistyfikacją.

Sławę Grunwaldu w szerokich kręgach społeczeństwa polskiego, utrwalaną w znacznej mierze przez okolicznościowe kazania związane z obchodami święta Rozesłania Apostołów, dokumentują również datowane już od 1410 r. (Rocznik miechowski), a zwłaszcza od drugiego dziesięciolecia XV w. zarówno drobne zapiski rocznikarskie, jak też zabytki poezji okolicznościowej, przeważnie łacińskiej. Zachowały się one, zarówno w postaci niewielkich rozmiarami epigramów chronologicznych, ułatwiających zapamiętywanie ważnych wydarzeń, jak też bardziej rozbudowanych form poetyckich z narracją przywołującą niekiedy istotne szczegóły. Do tych ostatnich należy również Epitafium Władysława Jagiełły pióra Grzegorza z Sanoka, które zapewne wymalowane na drewnianej tablicy widniało przy grobie władcy i powiązane było treściowo z traktowanym jako część nagrobnego upamiętnienia króla, znajdującym się tam również obrazem, przedstawiającym go m.in. jako grunwaldzkiego zwycięzcę. Obraz ten znany jest z siedemnastowiecznego przekazu jako Typus fundationis Academiae Cracoviensis.

Wśród poetyckich utworów poświęconych wyłącznie Grunwaldowi na szczególną uwagę zasługuje pomijany w dotychczasowych polskiej średniowiecznej poezji świeckiej najdawniejszy polski wiersz grunwaldzki, zanotowany przed 1427 r. w zabytku lokalnej, wielkopolskiej historiografii, w tzw. Dopełnieniu Szamotulskim.

Tradycja grunwaldzka o nieocenionym walorze integracyjnym, kształtującym i spajającym świadomość oraz tradycję narodową na niemal wszystkich szczeblach społecznych – aż po wiek XX w. wiele zawdzięcza polskojęzycznym pieśniom sławiącym zwycięstwo. Spośród znanych w XVI w. przynajmniej trzech pieśni grunwaldzkich tylko jedna przetrwała do naszych czasów w całości (w dwóch różniących się nieco przekazach). Dwie pozostałe zachowały się tylko fragmentarycznie, w krótkich cytatach. Znamienny i świadczący o ich żywotności jest fakt, że jedna z nich przypominana była zarówno przez stronę polską, jak również litewską podczas rokowań dotyczących unii polsko-litewskiej w 1563 i 1566 r., co upamiętniły diariusze sejmowe.

W podtrzymywaniu pamięci o bitwie ogromną rolę ogrywały jej pamiątki i trofea z czego od razu doskonale zdawano sobie sprawę. Rangę znaków pamięci zyskały dwa miecze a w istocie jak, podaje Długosz, koncerze przysłane Jagielle i Witoldowi przez wielkiego mistrza i wielkiego marszałka Zakonu w ramach tradycyjnego rytuału wyzywania do bitwy, któremu jednak strona krzyżacka nadała wyjątkowo obraźliwy wydźwięk. Traktowane jako symbol poskromionej pychy, umieszczone jako historyczna pamiątka w Skarbcu Koronnym na Wawelu były odnotowywane w jego inwentarzach poczynając od najstarszego z roku 1475. Jakkolwiek uznane za zaginione (jakkolwiek późna tradycja wskazuje jako jeden z nich koncerz należący do zbiorów książąt Czartoryskich), do dziś pozostają symbolem powszechnie kojarzonym z bitwą, o czym świadczą społeczne sondaże. Obok mieczy główną pamiątkę triumfu stanowiły zdobyczne chorągwie krzyżackie, zawieszone z rozkazu króla jesienią 1411 r. jako dziękczynne wotum u grobu św. Stanisława w katedrze krakowskiej. Znamy je głównie dzięki dziełu powstałemu za sprawą Jana Długosza i krakowskiego malarza Stanisława Durinka – Banderia Prutenorum (Chorągwie Prusaków). Dzieło to przygotowane w pierwotnej postaci w 1448 r., a później uzupełniane zarówno wizerunkami chorągwi, jak też komentarzami historycznymi miało służyć odtwarzaniu banderii zniszczonych, by wiecznie trwały one „na znak świetnego zwycięstwa” – jak zapisał Jan Długosz w swoich Annales (Rocznikach), jednym z najznamienitszych zabytków historiografii późnego średniowiecza.

Część Annales, zawierająca opis wydarzeń 1410 r., powstała - jak się przyjmuje - pomiędzy rokiem 1455 a 1458. Długosz dokonał w niej niejako kodyfikacji wiedzy o bitwie zgromadzonej z różnych źródeł, w tym z ustnych relacji uczestników. Uważał ją za wydarzenie tak doniosłe, że osobną uwagę poświęcił mu również w geograficznym Opisie Królestwa Polskiego (Chorographia Regni Poloniae), umieszczonym ostatecznie na wstępie Roczników.

Relacja Długosza w XV-XVI w. pozostawała w rękopisie i znana była stosunkowo wąskiemu kręgowi elity dworsko-kościelnej, a po części również uniwersyteckiej. Dopiero w szesnastym stuleciu została ona wprowadzona do szerszej świadomości społecznej, nie tylko w Polsce, ale i zagranicą, dzięki drukowi – „wehikułowi humanizmu”.

Szesnastowieczne relacje kronikarskie, poczynając od pierwszej drukowanej polskiej kroniki autorstwa Macieja z Miechowa (Kraków 1519, 1521) opierają się zasadniczo na tekście Długosza (choć sam Miechowita polemizował z rozpowszechnionymi w Europie poglądami o bitwie autorstwa Eneasza Sylwiusza Piccolominiego (papieża Piusa II). Pierwszą natomiast drukowaną narrację historiograficzną o Grunwaldzie w języku polskim zawiera Kronika wszystkiego świata Marcina Bielskiego (1551), jej trzecie wydanie z 1564 r. przynosi również najstarszą znaną polską ikonografię bitwy. Do tego rodzaju relacji zaliczyć również wypada pierwszą w istocie, choć prowizoryczną edycję dzieła Długosza Banderia Prutenorum zawartą w Herbach rycerstwa polskiego Bartosza Paprockiego (Kraków 1584). Odrębny nurt historiograficzny stanowią kroniki powstające na terytorium Prus Królewskich po 1466 r., zawierające istotne wątki lokalnych tradycji historycznych i politycznych. Na ich czoło wysuwają się: pełna bałamuctw, ale ważna dla dziejów tradycji i mentalności kronika Simona Grunaua (2 ćw. XVI w.) oraz nieporównanie wartościowsza i obfitująca w ważne uwagi kronika gdańszczanina Kaspara Schütza (1592, 1599).

Wobec tradycji grunwaldzkiej nieobojętna w XVI w. pozostawała poezja. Największym poświęconym bitwie utworem jest trzyczęściowy poemat łaciński Jana z Wiślicy Bellum Prutenum – Wojna pruska (Kraków 1516) o wybitnie skądinąd antyniemieckim charakterze. Nieskrywanym zasadniczym celem tego dzieła była oparta na historycznych tradycjach, skierowana do władcy i całego narodu pareneza (nawet jeśli w szczegółach faktografii mijała się z prawdą). Dość rozbudowana narracja o Władysławie Jagielle, a także bitwie grunwaldzkiej znalazła się w epithalamium na ślub Zygmunta Augusta i Elżbiety Habsburżanki autorstwa osiadłego w Polsce Hiszpana Piotra Roizjusza (Pedro Ruiz de Moroz). Dowodzi ona traktowania zwycięstwa grunwaldzkiego jako jednego z najistotniejszych wątków tradycji dynastycznej Jagiellonów, który, jak twierdzi poeta, został uwidoczniony na paradnej królewskiej zastawie, podziwianej przez weselnych gości. Zdawkowe nawet wzmianki, czy nawiązania do bitwy, zamieszczane w łacińskiej i polskiej poezji zdają się świadczyć o tym, że ich twórcy liczyli na żywą świadomość historyczną odbiorców, w której bitwa stanowiła jeden z zasadniczych elementów wiedzy o narodowej przeszłości. Świadczą o tym wypowiedzi poetyckie choćby Jana Kochanowskiego. Bitwę grunwaldzką jako powód narodowej dumy przypominał w Paryżu Jan Zamoyski w swej, wydanej trzykrotnie (w Paryżu, Lyonie i Rzymie), mowie z okazji elekcji Henryka Walezego.

W siedemnastym stuleciu pamięć o Grunwaldzie nieco przygasła, czy raczej została przytłoczona przez nowe i jakże liczne wówczas przewagi oręża polskiego, poczynając od Kircholmu, Kłuszyna i Chocimia, nigdy jednak nie wygasła, a w wieku XIX i na początku XX odegrała znowu nader istotną rolę czynnika narodowej integracji, jednocząc mieszkańców trzech zaborów w przededniu odzyskania niepodległości, czego najwspanialszą manifestacją były grunwaldzkie obchody w Krakowie w roku 1910.

 

Najważniejsze publikacje dotyczące Bitwy pod Grunwaldem i jej tradycji (w języku polskim):

- Sven Ekdahl, Grunwald 1410. Studia nad tradycją i źródłami, tł. M. Dorna, Kraków 2010

-Sławomir Jóźwiak, Krzysztof Kwiatkowski, Adam Szweda, Sobiesław Szybkowski, Wojna Polski i Litwy z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411, Malbork 2010

- Andrzej Nadolski, Grunwald - problemy wybrane, Olsztyn 1990

- Na znak świetnego zwycięstwa. W sześćsetną rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Katalog wystawy 15 lipca-30 września 2010, Zamek Królewski na Wawelu – Państwowe Zbiory Sztuki, t. I: Studia, t. II: Noty katalogowe, Kraków 2010

 

Poniżej znajdują się odnośniki do plików zawierających wyniki kwerend kustoszy kolekcji:

partners